Wyjazd Katyń – Smoleńsk – Moskwa

Tradycją naszego klubu stają się już coroczne dalsze wyjazdy. W tym roku kierunek jaki obraliśmy to Rosja a dokładniej Katyń, Smoleńsk i Moskwa. Przygotowania do wyjazdu trwały kilka miesięcy. Okazało się, że wcale nie tak łatwo jest uzyskać wizę, która jest niezbędna aby wjechać do tego kraju mimo, że posiadaliśmy zaproszenia od rosyjskich klubów motocyklowych. Ostatecznie udało się i ruszyliśmy w sobotę 18 maja. W pięć dni przejechaliśmy ponad 3000 km. W trasie było wszystko i deszcz i słońce i niesamowity kurz na jednej z łotewskich dróg wiodącej nas do miejsca noclegowego w drodze powrotnej.                                                                                                               Sprawnie dotarliśmy do granicy z Rosją. Potem było już nieco gorzej. Osiem godzin czekania na odprawę trochę dało się we znaki. Niezrozumiałe było to, że kazano nam przepuszczać Rosjan czekających za nami. Na pomoc przyszły nam wtedy nasze motocykle, które uruchomiliśmy pomiędzy budkami celników po kolejnym poleceniu odjechania z kolejki. Jakoś niechcący zrobił się taki niesamowity hałas, że celnicy postanowili jednak nas już się pozbyć i przepuścić przez granicę. Potem było już dobrze. Przychylne nastawienie miejscowych w tym lokalnych stróżów prawa, machanie dzieci i ogólnie dość duże zainteresowanie ludzi naszym przejazdem. Na początek nasz kurs nastawiliśmy na Katyń gdzie udało się nam odwiedzić miejsce kaźni polskich oficerów. Niektórzy z nas  na tablicach pamiątkowych umieszczonych w miejscu zbrodni odnaleźli nazwiska swoich przodków. Oddaliśmy hołd naszym bohaterom wspólną modlitwą i zapaleniem biało – czerwonych zniczy i ruszyliśmy do Smoleńska gdzie zatrzymaliśmy się przy tablicach upamiętniających tragedię związaną z katastrofą lotniczą. Tu również oddaliśmy hołd ofiarom tragedii i ruszyliśmy do Moskwy. Emocjonalnie był to bardzo trudny dzień. W Moskwie trochę zwiedzania i powrót do domu z noclegiem w Łotwie. Wyjazd niesamowicie udany, dobre drogi, żadnych problemów w podróży (no może poza zadyszką na granicy). Polecamy wszystkim motocyklistom. My natomiast powoli zaczynamy myśleć dokąd w przyszłym roku.

Dodaj komentarz